• Wpisów:34
  • Średnio co: 56 dni
  • Ostatni wpis:11 dni temu
  • Licznik odwiedzin:3 440 / 1984 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Otrzymuję od życia codziennie nowe szanse. Niektóre wykorzystuję na sto procent, inne marnuję, nie szanuję lub udaję, że ich nie ma. Każdy nowy dzień pozwala na nowe, lepsze zmiany. W moim życiu pojawił się ktoś nowy. Człowiek, przed którym wielu z Was by mnie ostrzegało. Ja to wiem. Ludzie z natury znają się na wszystkim lepiej od innych, rywalizują ze sobą i próbują być ponad... Chcą być wyżej. Nie zawsze idzie to w parze z szacunkiem do innych osób, ale... Spójrz głęboko w swoje serce. Spójrz, na koniec dnia, zadając sobie pytanie: czy dziś zrobiłem wystarczająco dużo, aby być dobrym człowiekiem? Aby zmienić się na lepsze? Dla kogoś lub tylko dla siebie. Widzisz, bo w życiu chodzi o to, aby dawać z siebie jak najwięcej innym ludziom. Rany, które są zadawane mi bardzo często, uczą mnie jak rozpoznawać dobrych ludzi, którzy po prostu zagubili się w pewnym momencie swojego życia. Piszę znowu o wszystkim i o niczym... Wybaczcie. Jednakże powiem tyle - zakochałam się. Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek napiszę to tutaj, ale... Myślę, że będzie dobrze. Z dnia na dzień już jest łatwiej, lepiej. Pora odizolować się od ludzi, którzy myślą, że wiedzą co jest dla nas dobre. Tak naprawdę wiemy o tym sami. Pozwalając innym kierować swoim życiem nagle tracimy swoje własne, jedyne i cenne życie. Dochodzę do wniosku, że... Ludzie pogubili wartości i nie potrafią się szanować mimo wszystko... A przecież o to w życiu chodzi, aby się chociażby szanować. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszyscy mamy uczucia. Dlaczego więc traktujemy się inaczej?
Chyba taki już jest świat... Odpowiem na to pytanie za jakiś czas, jeśli znowu tu zawitam. Słońce zwiastunem niepogody. Czy tym razem? To się okaże.
 

 
Znów dałam się rozjebać na milion kawałków, a jeszcze niedawno miałam w sobie tyle siły. Co się znowu ze mną dzieje? Powoli znowu przestaję racjonalnie myśleć. Nie wiem co mam w ogóle ze sobą zrobić. Godzina 19:56, zaczynam pisać znowu tutaj... Monotonia. Cokolwiek bym zrobiła - wszystko jest źle. Boli mnie fakt, że nikt nie zna mnie z tej drugiej strony. Depresja mnie wykańcza, a brak zrozumienia wśród bliskich mnie zabija. Mam wrażenie, jakbym trafiła w ręce obcych ludzi, którzy sterują moi życiem tak, jak im się podoba. Karmią się moim bólem, płaczem, cierpieniem... Prawda jest taka, że ja sama nawet siebie nie rozumiem, nie znam. Piszę tu jak sami widzicie, znowu coś bezsensownego. Ale właśnie dzięki temu chociaż w jakiejś części udaje mi się wyrzucić z siebie to, co mnie boli. Dostarczam Wam to wszystko dożylnie. Dzień długi, noc krótka. Dzień szlugi, noc wódka. Dzień - noc, dzień - noc, dzień - noc, KURWA!
Jestem proszkiem nasennym, daje Ci te kilka godzin,
bo odszedł ktoś bliski, musisz się z tym pogodzić...
Dobranoc.
  • awatar Gość: Mam podobne uczucie - od czterech dni wydaje mi się, że opuścił mnie ktoś bliski. Mam się z tym pogodzić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ile życia straciłam? Dużo. Dziś uświadomiłam sobie, że potrzebuję prawdziwej miłości, a nie miłości z "przywiązania do drugiego człowieka". Życie ucieka mi przez palce i nie wiem ile w ogóle rzeczy zrobiłam dla siebie. Chyba nic. Wszystko robię dla innych, zero dla siebie. Żałuję każdej chwili mojego życia, ale mam zamiar zacząć żyć dla siebie, tylko dla siebie. Chcę spełniać swoje marzenia i nie pozwolę, żeby ktoś odebrał mi tą motywację. Jest pewna osoba, która odbiera mi wszystko: uśmiech, chęć do życia, poczucie własnej wartości i wiele innych. Żal wymieniać, bo w sumie po co. Dziś jesteś, jutro może Cię nie być.
 

 
Wygrałam. Dziś wygrałam. Sama ze sobą. W końcu udało mi się sprzeciwić najbardziej egoistycznej osobie na świecie.
Jestem silna czy mi się tylko wydaje? Początek nowej rzeczywistości...
 

 
Znieczulica.Chyba czas się z nią zaprzyjaźniać. Chciałabym ją mieć, wczoraj, dzisiaj i jutro. Na zawsze. Po co mam przejmować się innymi, skoro oni nie przejmują się mną? Po co mam szanować innych, skoro inni nie szanują mnie? Zaczynam mieć dosłownie dość, chyba straciłam wszystkie uczucia. Nie wiem czy kocham. Nie wiem czy lubię. Nie wiem czy istnieje. Istnieć nie znaczy żyć, podobno. Nienawidzę samej siebie...
  • awatar Nieidealna....: Nikt cię nie rani w takiej znieczulicy, ale chyba nie jest najlepsza na dłuższą metę.
  • awatar Pozytywna32: Nienawidzenie samej siebie jest najgorsze. Zapraszam do mnie. Zachęcam do komentowania i jeśli ci się spodoba zaobserwowania. Nic nie tracisz ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z dnia na dzień czuję się coraz gorzej. Coraz częściej płaczę, więcej rzeczy sprawia mi ból. Tęsknota? Chyba się już do niej przyzwyczaiłam. Nie oczekuję już zbyt wiele. Wszystko powoli mija. Miłość? Kiedyś myślałam, że można się zakochać tylko raz - prawdziwie. Dziś nie wiem czy w ogóle kocham. Wszystkie złe emocje przyćmiły mi miłość, wszystko jest nie tak. Może czas odpuścić. Mam za dużo ostrych blizn w sercu, one się nie zagoją, to nie jest problem stłuczonego kolana, tylko pękniętego serca. Rozumiesz w ogóle to, co teraz czytasz? Czy może łatwiej byłoby się mnie pozbyć, co? Może łatwiej i lepiej dla mnie.
 

 
Nie wiem nawet co mam tutaj napisać. Zaczyna mnie już wszystko wkurzać, boleć. Rozpadam się na milion kawałków w jedną sekundę. Szybko. Nie kontroluję już tego. Dzieciństwo popsuło mi przyszłość. Chujowe stwierdzenie. Wiem. Najbardziej boli mnie to, że nikt nie chce mnie zrozumieć.
Brak zrozumienia = początek końca...
  • awatar GreenDay <3: @gość: Mogłabym wiedzieć kim jesteś?
  • awatar Gość: PRAGNĘ Pragnę zrozumienia Jak ożywczego tchnienia Jak gorącej herbaty Na kolanach u taty Pragnę dusz jedności Jak serc bliskości Jak siły stwórczej I weny twórczej Pragnę porozumienia Jak odpocznienia Jak w ramionach wtulenia Pośród nocy i cisz kwilenia
  • awatar Gość: A propos tytułu - ups, zaraz, nie tak szybko, poczekaj na mnie! ;) XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wreszcie zrozumiałam, co to znaczy ból. Ból to wcale nie znaczy dostać lanie, aż się mdleje. Ani nie znaczy rozciąć sobie stopę odłamkiem szkła tak, że lekarz musi ją zszywać. Ból zaczyna się dopiero wtedy, kiedy boli nas calutkie serce i zdaje się nam, że zaraz przez to umrzemy, i na dodatek nie możemy nikomu zdradzić naszego sekretu. Ból sprawia, że nie chce nam się ruszać ani ręką, ani nogą ani nawet przekręcić głowy na poduszce.
 

 
Jak jest dziś? Teoretycznie najłatwiejsze pytanie na świecie. Super. Szukam w szafie kolejnej maski, bo po co mają pytać - dlaczego Ci smutno? Nie ma chyba nawet odpowiedzi na te pytanie. Zabiła mnie codzienność, monotonia... Znów brakuje mi słów. Może powinnam się zamknąć? Jak myślisz? Nie jestem wyjątkowa, co do tego nie mam wątpliwości. Jestem zwyczajnym człowiekiem o zwyczajnych myślach i wiodłam zwyczajne życie. Nikt nie postawił pomnika ku mej czci, a moje imię szybko pójdzie w zapomniane, lecz kochałam - całym sercem i duszą - a to moim zdaniem wystarczająco dużo. Nie wiem co dobrego mogłabym zostawić po sobie po śmierci. Nie posiadam pozytywnych uczuć, chyba, że do pozytywnych ktoś z Was zalicza gniew. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że wszystko się tak gwałtownie zmienia, że kolejne warstwy naszego życia grzęzną pod następnymi. Nie wiem, ile tak można wytrzymać. Kiedyś pewnie wszyscy wybuchniemy. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, później nie ma już czasu na demakijaż wrażeń. Mam dość.
  • awatar Gość: Sobą.
  • awatar GreenDay <3: @Znajomy: Kim jesteś?
  • awatar Gość: Jest za co : Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, później nie ma już czasu na demakijaż wrażeń.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie potrafisz żyć, kiedy ktoś, kogo kochasz, nie potrafi być dla Ciebie. Tylko dla Ciebie. Kiedyś umierałam, dziś zdycham, konam. Piszę tak tylko dlatego, że otoczenie zniszczyło wszystkie moje ludzkie uczucia. Stałam się dosłownie nikim. Świat powoli traci barwy. Strasznie denerwuje mnie fakt, że nie umiem funkcjonować bez malutkiej, zielonej tabletki. Lubisz chodzić późno spać i myśleć o tematach, które ludzie zazwyczaj pomijają... Tęsknisz za kimś bardzo mocno... Jesteś trochę wyniszczona po pewnym okresie w swoim życiu, ale nie lubisz o tym rozmawiać... - TAK, TO JA. Na imię mam nieudacznik, ale możesz nazywać mnie jak zechcesz. Zabić się? To jest poważna decyzja. Mimo że wiem, że nie jestem jedyna na świecie, dobija mnie fakt, że jestem jednak sama. Co za ironia losu. Mam chłopaka, którego kocham nad życie. Temat rodziny pominę, ale mimo wszystko myślę o śmierci. Nienawidzę siebie. Niby trzeba zaakceptować to, że ludzie zostaną w naszych sercach mimo, że nie będą w naszym życiu. Taka osoba nie jest szczęśliwa. Właściwie ja sama nie wiem czy jestem szczęśliwa. To się nazywa depresja - z tym nie wygrasz, ona zabiera wszystko, co pozwala Ci być szczęśliwym. Dlaczego mnie to wszystko spotyka? Brakuje mi słów, żeby wyrazić jak bardzo mi źle. Zakochałam się w płaczu. Stał się codziennością. Cieszę się, że nie muszę się ciąć. Tylko podobno wszystko ma swój czas. Mam rozpierdolony humor na 18271837483 kawałków. Wiem, że kocham, ale nie wiem czy jestem kochana. Codziennie zastanawiam się czy w ogóle warto kochać. Zbyt głupia zbieranina słów. Bądź moją huśtawką. Huśtawką nastrojów. Albo nie. Po prostu mnie zabij. Kimkolwiek jesteś...
  • awatar GreenDay <3: @gość: Kimkolwiek jesteś...
  • awatar Gość: Będę Cię kochał <3
  • awatar GreenDay <3: @gość: @gość: U mnie to co zwykle. Kimkolwiek chce...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tytuł mówi sam za siebie - właśnie to mam w głowie. Co mogłabym zrobić, żeby powrócić do mojego dawnego JA?
  • awatar Bez_Serca.: hejka :D super blog! widze ze jestes osoba podobna do mnie :) zajrzysz do mnie? zaobserwujesz? pomożesz? odwdziecze sie :) Pozdrawiaam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem jak mogłabym opanowywać moje pierdolone napady złości, nerwów i jak to tam się jeszcze nazywa. Popadam dosłownie w furię, mam ochotę krzyczeć, płakać, bić, nawet z nerwów wymiotować. Tabletki to jedyna rzecz, która uspokoi mnie na 2-3 godziny. Chyba od chlania moja trzustka odmawia posłuszeństwa. Tylko jak mam sobie poradzić, skoro nie jestem w stanie już kontrolować mojego wkurwienia? Przepraszam Was za przekleństwa, ale czasami tylko one mogą wyrazić w stu procentach całe moje wkurwienie. Wiosenny poniedziałek. Smak naszego życia to wygazowane piwo. Człowiek jest ta­ki, że na­budu­je dróg, a później nie wie, którą drogę wybrać. Najbardziej boli mnie to, że przez moje nerwy ranię najważniejszą osobę w moim życiu. Nie wiem jak w ogóle mogłabym to wszystko wyjaśnić. Chyba za bardzo mi zależy, za bardzo kocham, za bardzo jestem zazdrosna. Wszystko za bardzo, tak jak kiedyś...
Tylko wiecie co to znaczy ciąć się za bardzo? Nie wiecie. Ja też nie wiem. W cięciu się nie ma żadnych granic. Jest tylko kawałek skóry, który mógłby zostać pocięty, za karę. Za złość, płacz i za wiele innych uczuć, które zostały okazane innej osobie. W świecie prze­syco­nym kul­tem siły różne for­my słabości budzą niechęć i niezrozumienie. Kiedy w końcu się zamknę i wrócę do bycia sobą tylko w sobie? Bądźcie zdrowi. Hej.
  • awatar Gość: codziennie wchodze na twojego bloga i sie teraz zastanawiam jak wiele moze miec ze mna wspolnego normalna osoba z intenetu. masz racje, nie ma czego stakiego jak ciac sie za bardzo. jestes bardzo madra osoba i dziwie sie ze jestes tak szczera w tym co piszesz. uzywasz niecodziennych slow i ukladasz to w logiczna calosc jak pisarka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czwartek, dwudziesty pierwszy dzień kwietnia. Życie zapierdala i nie patrzy, czy idziemy wraz z nim. Dużo czasu uciekło mi przez palce. Dużo czasu straciłam na ludzi, którzy w jakiś sposób mnie zmienili. Czy to dobrze? W sumie sama nie wiem. Skoro dałam się zmienić komuś, kto nie miał dla mnie znaczenia, to najwyraźniej jest to gorsze niż złe. Chujowe. Warto liczyć zyski i straty? Nie wiem skąd teraz w ogóle nasunęło mi się takie pytanie, ale skoro już się pojawiło to podejmę się odpowiedzi. Więc - zacznę od tego, że ciężko mi zauważyć co ja w ogóle zyskałam. Chyba tylko miłość, taką chyba na razie prawdziwą. Straciłam, hmm. Pewność siebie, wiarę w ludzi, zaufanie, szacunek do pewnych osób, ja pierdole... Tutaj przydałby się symbol nieskończoności, bo mogłabym to wypisywać do rana, ale wtedy dołączy do tej listy nieprzespana noc. Chyba czas zacząć doceniać życie. Czas zacząć robić to, na co na serio mam ochotę, a nie to, co ktoś każe mi robić. Pierdolę ludzi, którzy narzucają mi swoje prawa, zasady i zachcianki. Moich zachcianek się nie spełnia. Je się zabija, najlepiej kamieniem albo żyletką. Palpitacja serca? Najpierw te serce trzeba posiadać. Jeżeli macie kogoś, kogo kochacie to cieszę się razem z Wami. Dzięki miłości życie nabiera sensu. Ogólnie przestaję już pisać, bo i tak nie ma w tym morału. Lubię to. Mój blog jest miejscem dla Twoich myśli, ulokuj je w kąciku i poczuj się jak w moim ciele. Nie po­latasz wśród marzeń trzy­mając przeszłość za rękę.
  • awatar GreenDay <3: Co mam w sobie? Myślę, że szczerość. :)
  • awatar Gość: doskonale moge sie z tym utozsamic... co ty masz w sobie ze jestes tak dobra w tym co piszesz?
  • awatar Gość: twoje wpisy sa cudowne Madzia :* :* :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie wiem od czego mam zacząć dzisiejsze pisanie... W sumie dzień jak co dzień. Czytasz wszystko, to wiesz kim jestem, znasz mnie bardziej niż ja znam samą siebie. Kim jestem, skoro tracę samą siebie? Podobno TRZEBA SOBIE RADZIĆ. Spoko, ale czy ja sobie nie radzę? Radzę sobie na swój sposób, skoro jeszcze żyję, to najwyraźniej moje sposoby są dobre. Nie wiem czym mogłabym się Wam pochwalić. Chyba jedynie tym, że kocham i chcę kochać. Mam najlepszego chłopaka na świecie. Pewnie myślicie tak samo o swoich drugich połówkach, i słusznie. Nie ma nic lepszego niż miłość. Nawet nieodwzajemniona... Ważna jest kwestia posiadania. Lepsze to niż bycie pustą marionetką. Kocham Cię, tęsknię.
 

 
Od jakiegoś czasu zastanawiam się kim ja w ogóle jestem. Jedynym uczuciem, jakie posiadam, jest miłość. Nie wiem czy to wystarczy, aby być szczęśliwym, bo przecież są ludzie, którzy kochają, a są nieszczęśliwi. Nie rozumiem jak to jest, że matka może nie chcieć swojego dziecka i chce się go pozbyć za wszelką cenę... Skoro mama może legalnie zabić SWOJE dziecko, to zostaje pokonana bariera zabijania się nawzajem. Zaczynam się obawiać już o swoje życie. Praktycznie mało co mi wychodzi, wszystko mnie zaczyna irytować. Żyję dzięki miłości, dziękuję. Tylko co mi to daje, skoro nawet w związku czuję się jak więzień? Podobno taka jest miłość, wymaga poświęcenia, bla, bla, bla. MIŁOŚĆ WYMAGA UCZUCIA. Kocham Cię, na zawsze. Jestem więźniem mojej mamy. Najgorsze uczucia, jakie znam to: kochać kogoś, kto nie kocha nas, być zdradzonym i niechcianym. Wszystko opiera się na miłości, której JUŻ jest coraz mniej. Nie wiem jakie wartości miałabym kiedyś przekazać swoim dzieciom, skoro nie zaznałam nigdy miłości swojej mamy i taty. Nie było ich w moim dzieciństwie, a jeśli się pojawiali to na chwilkę, z konieczności. Rodzeństwo... Mam sześcioro rodzeństwa. O tym mogłabym napisać wiele, ale nie wiem czy w ogóle warto. Powiedz mi. Warto? Dobra, napiszę kawałek. Kiedy byłam mała, nawet rodzeństwo traktowało mnie jak obcego człowieka. Te zdanie wystarczy, aby na dzisiaj wyrzucić z siebie mój ból. Nie wiem kim jesteś, ale skoro to czytasz, to zapewne albo Ci to wysłałam, albo po prostu trafiłeś na mojego bloga. Kimkolwiek jesteś - życzę Ci dobrze, a teraz wypierdalaj.
 

 
Leżę w łóżku i zastanawiam się nad sensem mojego istnienia. Dochodzę do wniosku, że istnieję już tylko dla siebie. Powoli odzwyczajam się od mojego chłopaka, od koleżanek, od rodziny. Robiłam przez pewien czas wszystko to, co chcieli, żeby im wynagrodzić to, co oni robili dla mnie. Dziś stwierdziłam, że to było głupie. Dzięki temu stałam się psem. Uczucia nie są łatwe. Szczególnie te, które prowadzą do przywiązania się do drugiego człowieka. Czy ja to lubię? Trudno ocenić czy ja w ogóle cokolwiek jeszcze lubię. Kiedyś byłam inna. Wiele rzeczy sprawiało mi radość. Dzisiaj nie cieszy mnie już nic. Najłatwiejsza czynność sprawia mi ogromną trudność. Czy to nadal ja? Nie poznaję siebie. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Dokarmiają mnie nadziejami. Ile czasu da się z nimi żyć? Nie wiem. Chyba wcale wolę nie jeść...
 

 
Świat... Czym on właściwie jest? Ogromną kulą, skupiającą wiele odmiennych ludzi, wiele odmiennych uczuć? Nie wiem. Będąc na tym etapie życia trudno jest mi cokolwiek ocenić, tym bardziej, że otacza mnie zbyt wiele fałszywych twarzy, bym mogła nazwać ten świat uczuciowym. Na pewno taki nie jest, chyba nawet - mimo wszystko. Nie wiem co się ze mną dzieje. Mój dzień zaczyna się od tego, że walczę z polem magnetycznym, które bezlitośnie przyciąga mnie do łóżka. Czy to zmęczenie, niewyspanie? Nie, to depresja, która po kolei wyniszcza każdą cząsteczkę mojej niezbyt potrzebnej tutaj osoby. Często zadaję sobie pytanie - jak długo jeszcze? Do dziś nie wiem. Nie ma nic pomiędzy wiem a nie wiem. Tak samo jak nie ma nic pomiędzy życiem a śmiercią. Moje myśli, poglądy i jak Wy to inaczej nazywacie stoją pod wielkim znakiem zapytania. Tak wielkim, jak moja chęć pobicia się kamieniem. Ciężko mi ocenić nawet to, czy warto to zrobić. Jedyne co utwierdza mnie w przekonaniu, to tylko to, że po tym nie będę miała takich blizn jak po cięciu się. Czy dobry wybór? Nie wiem. Nie ma dobrych wyborów, póki nie zobaczy się tego skutków. Jak na razie - nie pomaga mi to. Przy życiu trzyma mnie parę osób. Może nie parę. Tylko dwie. Mam najwspanialszego chłopaka na świecie. Mimo, że nie zawsze czuję, że mnie kocha - to zawsze jednak wiem, że to ja kocham jego. Dzięki niemu przestałam się ciąć w bardzo dużym stopniu. Ograniczyłam to do minimum. Pokazał mi drugie oblicze świata. Życie było piękne, póki nie wróciło coś, co dziś nazywam mą udręką. Depresja. Choroba na 8 liter zabrała życie wielu osobom. Czy zabierze też mi? To się okaże. Kocham Was.
 

 
Widzisz moje imię, nazwisko, wiek i miejscowość, z której pochodzę. Widzisz moje zdjęcie profilowe. W czarno-białej koszuli, na tle pomarańczowej ściany. Widzisz to, co powierzchowne. Nie widzisz jednak tego, co czuję. Możesz mnie ocenić po tym, co zobaczyłeś. Lecz to, co najważniejsze - nie jest widoczne dla oczu. Dobrze widzi się tylko sercem. Zanim mnie skreślisz - pomyśl, czy moje imię, nazwisko, wiek i miejscowość są jedną z rzeczy, przez które tak zrobisz. Przeszłam więcej niż niejeden dorosły. Nie uważam, że dzięki temu jestem lepsza. Nie uważam, że dzięki temu jestem gorsza. Jestem taka jak wszyscy. Mam swoje sposoby na radzenie sobie z problemami. Lubię płakać, rzucać czym się da. To mi pomaga. Bądź pomagało. Do czasu, kiedy nie znalazłam żyletki. Do czasu, kiedy nie dowiedziałam się do czego ona służy. Pierwszy raz pocięłam się kilka lat temu. Kilka, może dwa, trzy lata temu. Na początku mi to pomagało. To było moje ukojenie w bólu, takie jak wasze, lecz trochę inne. Zamieniało to ból psychiczny w ból fizyczny. Było łatwo. Łatwiej być nie mogło. Łatwiej - w sensie uzależnienia. Nastąpiło to bardzo szybko. Nawet nie zdążyłam zauważyć, kiedy chociaż jedna kreska na ręce zastąpiła miejsce radości z życia, optymistycznemu myśleniu i wszystkiemu, co jeszcze kiedyś było dla mnie dobre. Dziś istnieję, a istnieć to wcale nie oznacza żyć. Życie jest trudne, ludzie są silni, ale to nadal tylko ludzie. Najsilniejsza jest miłość, która wyciągnęła mnie z uzależnienia od głupiego kawałka metalu, który ranił moją rękę jednocześnie zostawiając dużą bliznę w sercu. Rany na rękach się zagoiły. Lecz została rana. Tak samo jest z ludźmi. Można się pokłócić. Zdradzić. Okłamać. Można, w sumie trzeba wybaczyć. Lecz wybaczyć nie oznacza zapomnieć. Komplikacje życiowe są po to, aby je pokonywać. W najgorszych warunkach rodzą się złoci ludzie...
 

 
W mojej głowie myśli. Natłok wielu zdarzeń. Wielu wspomnień. Nie tylko tych złych. Jest kilka dobrych. Szkoda, że tylko kilka, ale tylko tyle ich w całym moim życiu było. Nie wiem co widzę. W mojej głowie wielki wir. Idę i czuję się jak w największej iluzji świata. Wszystko się rusza, kręci, lata. Chciałabym zasnąć, ale nie mogę. Jest godzina 4:55, a ja nadal nie śpię. Myślę. Słucham. Myślę. Znów słucham. Znów myślę. Słyszę. Czuję. Myślę. Mówię. O tym wszystkim, co jest w mojej głowie. Boże, co się ze mną dzieje? Czuję się niepotrzebna, całkowicie. Życie jednak potrafi być brutalne. Albo nie. Może to ja jestem brutalna dla świata? Może to ja coś źle cały czas robię. Może. Szkoda, że mam tyle wątpliwości. Szkoda. Wielka szkoda. Nie mam tylko wątpliwości co do najważniejszej osoby w moim życiu. Jest ktoś taki. Tylko on trzyma mnie przy życiu. Tutaj. Teraz. Zaraz. Może już zawsze. Jest godzina 7:30, a ja nadal nie śpię. Czuję się jak ćpun. Jakbym wciągnęła nosem całe swoje życie w kilka sekund. Wielka eksplozja myśli. Wybuch w mojej głowie. Rozbrojona bomba, która nie miała prawa istnieć. Ktoś chciał ją rozbroić. Nie udało się. Wszystko wybuchło. Koniec. Koniec albo początek końca. Reasumując - życie.
 

 
Czuję się nijak. Po prostu, jakbym była niczym. Przestało mnie cokolwiek cieszyć. Czuję, że wszyscy odsunęli mnie daleko na drugi, może nawet trzeci i dalszy plan. Wszyscy radzą sobie beze mnie. Każdy znalazł kogoś w swoim życiu, a o mnie zwyczajnie zapomniał. To chyba najgorsze uczucie, jakie istnieje. Bycie niepotrzebnym i zapomnianym. Zostałam sama z natłokiem myśli i smutku. Z niepewnością i z dylematami. Bez wsparcia. Coraz częściej myślę, że pod powierzchnią mojej uśmiechniętej osoby nie kryje się nic więcej. Żadne zainteresowania, żaden charakter. Bezwartościowa pustka. Nicość. Czuję, że w przyszłości nic mnie nie czeka. Nie mówię tego co myślę, nie zachowuję się tak, jak naprawdę czuję. Uśmiech powoli stał się męczącym, smutnym obowiązkiem. Pusty. Nie znaczy już nic dla moich ust. Ktoś na Ciebie patrzy, więc się uśmiechasz - żeby nie wyjść na psychiczną. Czyli na kogoś, kim naprawdę jesteś. Nawet oczy nauczyłam kłamać. Próbuję płakać. Próbuję krzyczeć, ale nikt tego nie zauważa. Chciałabym zniknąć. Odeszli wszyscy. Jestem sama.
 

 
Często zastanawiam się co jest dla człowieka lepsze. Życie, które męczy bardzo wrażliwych i słabych ludzi, czy śmierć, która byłaby nieodwracalna, jedna, nieskończona, silna. Piszę to z perspektywy mojego postrzegania świata i niektórych sytuacji. To są zdania, które krążą w mojej głowie nieustannie. Czy może być coś gorszego niż świat, który niszczy nas od środka? Czy może być coś gorszego niż komplikowanie sobie wszystkiego, co stanie nam na drodze? Szczerze to ja się nie dziwię samobójcom. To jest ich wybór, ich życie, ich sprawa. Życie potrafi zranić, a te blizny pozostają z nami już do końca. Najgorsze są te rany w sercu i na rękach. O nich się pamięta najbardziej. Chciałabym czasami zamknąć całą moją złą przeszłość w pojemniku z pamiątkami i już nigdy do tego nie wracać, ale tak się nie da. Mój umysł jest ograniczony do pewnych stwierdzeń. Zastanawia mnie jeszcze tylko pewna rzecz - co może czuć samobójca, kiedy w końcu idzie się zabić. Czy jest szczęśliwy? Przecież w końcu idzie zrobić to, o czym myślał od długiego czasu. Czy może jest smutny, że na świecie nie ma już osoby, która w tej sytuacji mogłaby przy nim być, wysłuchać, przytulić, pocieszyć i po prostu być. Obecność kogoś bliskiego jest dla mnie teraz najważniejsza, kiedy czuję wsparcie to wierzę, że dam radę. Jednak czuję to bardzo rzadko. Ludzie odchodzą, zmieniają się, a to przysparza kolejnych ran w naszej psychice. Czy może być jeszcze coś gorszego niż brak poczucia własnej wartości? Samobójstwo to jest wyjście. Nie rozumiem osób, które obrażają takich ludzi. Nie jesteśmy tacy sami. Każdy inni - wszyscy równi. Tylko jeden samobójca więcej...
 

 
Każdy mój dzień zaczyna się nie od spojrzenia na godzinę i zastanawiania się ile jeszcze mogę spać, lecz od widoku Twojego zdjęcia na tapecie mojego telefonu. Pierwszą myślą jest to, czy Ty się wyspałeś, jak się czujesz, co robisz... Uwielbiam to. Dlatego, że w moich myślach powiązana jest cząstka Ciebie. Przemyka się w każdej sekundzie mojego niezbyt cennego życia. Twoje życie jest cenniejsze. Cenniejsze niż wszystkie inne życia ludzi razem wzięte. Stałeś się częścią mnie, częścią mojego życia. Dzięki Tobie staje się ono może troszeczkę bardziej ważne. Jednak nadal najważniejsze jest dla mnie Twoje życie. Chciałeś wskoczyć do wody. Powiedziałam Ci, że nie możesz. Spytałeś tylko znów "czemu?". Dlatego, że jesteś teraz nierozłącznym fragmentem mojego życia i bez Ciebie nie będzie też mnie. Moje życie nie jest ważne, ale najważniejsze jest Twoje. Jak przy mnie jesteś to czas mija mi bardzo szybko. To jest najlepszy czas jaki ktokolwiek mógł mi ofiarować. Przede wszystkim najszczęśliwszy czas w moim życiu. Pewnie znów się zastanawiasz "czemu?". Odpowiedź jest prosta - bo Cię kocham.
 

 
Perspektyw postrzegania świata jest bardzo wiele i każdy człowiek może mieć własny tok pojmowania rzeczywistości. Każdy z nas inaczej odbiera ból, miłość, przyjaźń i ogólnie całe szczęście, które otrzymuje od innych bądź od samego siebie. Życie przecież jest po to, żeby dawać z siebie jak najwięcej innym ludziom. Jestem zwolennikiem tego powiedzenia i chyba nigdy się to nie zmieni. Chyba, że stanie się w moim życiu coś przełomowego. Po tylu latach walki i trudu wreszcie przebiłam się na drugą stronę pieprzonego muru. Z dnia na dzień wszystko rozpędza się bardziej, życie może być miłe, fajne i dające nam szczęście. Chyba odnalazłam swoje... Chyba, bo nie wiem czy zostanie ono ze mną na zawsze, czy będę jutro, pojutrze. Wszystko ma swój sens, a największy sens ma to, co się robi na początku. Najgorszym uczuciem jest zdrada. Przez zdradę nie da się już ufać w stu procentach. W naszym umyśle pojawia się blokada, przez którą nie jest możliwe kompletne zaufanie. Można zmierzyć lotem wieżowiec. Tylko czy śmierć coś da? Kiedy się rodzimy to płaczemy, a inni się cieszą. Kiedy umieramy to my się cieszymy, a inni płaczą. Dziwna kolej rzeczy, ale koniec dosięgnie każdego. Nikt się przed tym nie uchroni. Jeden plus. Nawet cierpienie ma swój koniec. Szczęście też ma swój koniec. Tak jak my, ludzie. Każdą chwilę należy wykorzystać. Niewykorzystanych szans jest zawsze szkoda, ale przyjmuję to w miarę spokojnie. Czasami tylko myślę sobie co by było gdyby, ale to pewnie nurtuje każda osobę, która nie zrobiła tego, na co miała ochotę. Dlaczego pozwalamy, by to czego nie mamy, psuło nam radość z tego co mamy?
 

 
Życie to parę chwil... Należy je wykorzystać w stu procentach. Wiesz? Nigdy nie wiesz, kiedy Twoja linia życia dobiegnie końca. Nigdy nie wiesz, kiedy na Twej drodze życiowej pojawi się problem, z którym nie będziesz w stanie sobie poradzić. Całe ludzkie życie jest jedną wielką niewiadomą. Los skrywa przed nami wiele tajemnic, które po czasie stają się być oczywiste, ale czy na pewno? Czy na pewno nasze życie musi takie być? Może takie być, ale nie musi. Żyjemy w XXI wieku, który jest pełen zazdrości, zła i dwulicowości. Jednak każda minuta zazdrości, zła czy dwulicowości kiedyś dobiegnie końca. Pierwsza minuta może być ostatnią. Czy warto tracić ją na kłótnię z osobą, na której nam zależy? Czy warto przepełniać swoje życie smutkiem i goryczą? Czy warto być złym człowiekiem? Często się nad tym zastanawiam, gdyż źli ludzie, którzy przebywają w więzieniu mają lepiej niż dobra osoba, która stara się o pieniądze, ponieważ nie ma co jeść. Doczekaliśmy się czasów, w których motywem przewodnim jest pieniądz. Nigdy nie straci swojej wartości. Nic się nie liczy naprawdę - życie to parę chwil. Tak czy tak będzie to, co ma być. Wszystkich nas przysypie piach, wszyscy mamy taki sam początek i koniec. Dlaczego więc nie mamy wszyscy po równo? Każdy był pod sercem matki, którą ma się tylko jedną. Każdy umrze, bez wyjątku, wszyscy. Często się zastanawiam też nad tym, jak wyglądałoby życie, gdybyśmy byli nieśmiertelni. Każdy miałby świadomość, że jest silny, niepokonany... Chciałabym mieć świadomość, że jestem silna - chociaż psychicznie. Chociaż tak nie jest. Jestem bardzo słaba psychicznie. Czasami mi z tym dobrze. Chyba, że dochodzę do stadium, podczas którego mam ochotę sięgnąć po kawałek żelaza i zrobić kilka krótkich kreseczek. Czy tak ma być? Czasami za późno zaczynamy doceniać to, co mamy...
 

 
Kochanie, bo widzisz... Tak naprawdę to nie ma ludzi lepszych i gorszych od nas. Każdy człowiek jest wyjątkowy, a Ty? Ty jesteś szczery, miły i mimo tego, iż znam Cię od niedawna - uważam, że zasługujesz na ogromne szczęście. Nie ma osoby lepszej od Ciebie. rozumiesz? Nie ma. Nie dzieli się też ludzi na tych "lepszych" i "gorszych". Zdecydowanie lepiej i stosowniej jest dzielić ludzi na wartościowych, którzy wprowadzili kolosalnie dobre zmiany w naszym życiu, oraz na takich ludzi obojętnych, neutralnych. Więc nigdy więcej nie zastawiaj się nad tym, w czym ktoś jest od Ciebie lepszy. Nie czuj się gorszy, bo jesteś mój, a ja nie lubię kiedy jest Ci przykro..
 

 
Każdy z nas w swoim życiu przechodził przez okres samotności. Często darzyliśmy miłością niewłaściwe osoby. Tak bardzo chcieliśmy kochać. Wielokrotnie bawiono się naszymi uczuciami, mówiono nam: kocham Cię, zostaniemy razem, nigdy o Tobie nie zapomnę. Pytanie dlaczego później zostawialiśmy sami z ciągłą świadomością, że osoba, którą kochaliśmy mogła nas tak skrzywdzić. Moim zdaniem ludzie, którzy bawią się uczuciami są i będą śmieciami. Wielokrotnie się na tym przejechałam. Po owych osobach zostają nam tylko bolesne wspomnienia, które krążą obsesyjnie w naszej głowie. Nie sztuką jest ciągłe rozpamiętywanie. Wiem, że nie każdy jest silny psychicznie, ale to użalanie się nad sobą czy ryczenie po kątach także nic nie daje. Życie toczy się dalej a my musimy zrozumieć, że osoba, którą tak bardzo kochaliśmy, tego nie doceniała. Fakt - nie jest to łatwe ale wyłącznie w taki sposób jesteśmy w stanie wybrukować sobie drogę do dalszego szczęścia. Jeśli sami nie jesteśmy w stanie z tym sobie poradzić poprośmy o pomoc przyjaciół, przecież to właśnie dzięki nim zrozumieliśmy czym jest "bycie razem". Ale czy po takim zawodzie, dalej będziemy wierzyć w miłość? Czym było by życie bez miłości? Żyli byśmy z ciągłą pustką w sercu, która powinna wypełnić osoba, która nas rozumie i mimo naszych wad, kocha nas. Nie możemy bać się miłości! Przecież to właśnie ona daje nam motywację, uskrzydla, dodaje wiarę i nadzieję. Uważam, że każdy z nas zasługuje na osobę, która będzie w stanie nas zrozumieć i pokochać mimo naszych wad i charakteru.
 

 
Jak można być fałszywym i jednocześnie miłym? Fałszerstwo, tak samo jak obłuda jest w tym wieku bardzo popularną wadą wielu młodzieńców, zarówno dziewczyn jak i osób płci przeciwnej. Ludzie są fałszywi, są przypadki, że zaczyna się to wtedy, gdy zaczynają robić to przy nas inni. Mam tu na myśli zachowanie obecnie wszystkim znane - obgadywanie. Wielu powie, że jestem chamska, wredna. Na pytanie dlaczego odpowiadają, bo mi 'dopierdalasz'. Prawda boli, wiem. Niestety.. Wolę mówić wprost niż iść do osób bardziej fałszywych, dwulicowych ciot i jechać na innych. Zawsze prawda wychodzi na jaw. Na tym cierpią ludzie, krzywdziciele. Więc mówię wprost i wali mnie krytyka innych. Nie lubię sposobu, w jaki inni ludzie kłamią. Niby trzymają naszą stronę, gadają z nami a za chwilę pójdą i jeśli mają kłopoty to wszystko zrzucą na niewinną osobę, za co ta później cierpi. Wiele osób wystawia nas na tzw. próbę. Nie powinno tak być, gdyż to jest tak, jak matka wyrzuciłaby syna z domu, ponieważ nie zjadł śniadania. Kiedyś to nawet nie było czegoś takiego jak n-k, demotywatory, photoblog i w szczególności facebook, który jest bardzo zaśmiecany przez osoby, które uważają, że jeśli komuś przeszkadza to, że dana osoba dodaje dużo wpisów, to po prostu ma usunąć konto. Tylko facebook nie jest założony przez administratora po to, żeby spamować. Tak jak nasza klasa tak i facebook jest tylko dla ludzi z klasą! Więc tak. Zapewne osoba, która dodaje wpisy, nie ma co robić i zamiast wziąć się do nauki to buszuje po necie i próbuje komuś zaimponować, pozdro.
 

 
Najładniej uśmiechają się Ci, którzy najbardziej cierpią.
Najpiękniejsze oczy mają Ci, którzy najwięcej płaczą.
Najlepiej słuchają Ci, których nikt nie słucha.
Najwięcej marzą Ci, którzy najwięcej stracili.
Najlepiej przytulają Ci, którzy za kimś tęsknią.
  • awatar Vocabulary: Pomóżmy przetrwać : http://vocabulary.pinger.pl/m/14063284
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dlaczego wielu z nas dusi w sobie wszystkie uczucia? Nie powinniśmy tak robić, gdyż nasza psychika to źle odbiera. Jeśli coś do kogoś mamy, miłość czy nienawiść - nie powinniśmy trzymać tego w sobie. Powinniśmy pójść do danej osoby i powiedzieć jej to, co leży nam na sercu. Każdy z nas ma uczucia i nie mówcie, że nie. Jednym z nas sprawia przyjemność robienie komuś krzywdy. Karmią się tym, że ktoś cierpi. Inni znów za wszelką cenę próbują pomóc innym osobom nie zważając na własne szczęście. Próbując pomóc - rzecz święta ale nie powinniśmy też marnować swojego szczęścia. Szczęście czasem się ma do śmierci a czasem ono mija, pęka jak bańka mydlana. Nie rozumiem samobójców. Przecież życie ma się po to, żeby dawać z siebie jak najwięcej innym ludziom. Przeciętny samobójca nie zważa na innych. Jest egoistą, ma większość gdzieś. Pomyśleć, że jeżeli ktoś odejdzie z tego świata to pozostaje rodzina pogrążona w żałobie, która nie może pogodzić się z faktem, że odszedł. Tak bez pożegnania. Samobójstwo to nie jest rozwiązanie wszelkich problemów. Świadome, celowe odbieranie sobie życia jest w ogóle bez sensu. Nie po to mama nosiła nas tyle czasu pod sercem! Gdyby to wiedziała to nie chciałaby nas. Na samobójstwo składa się wiele czynników natury psychologicznej bądź społecznej. Rozumiem, problemy, ale to gdzie tak?! Po co się ciąć? Masz za dużo krwi to idź i oddaj, jedni potrzebują krwi a Ty się tniesz i to jeszcze bez potrzeby! Jeżeli rzucił Cię chłopak to miej to w dupie. Tego kwiatu jest pół światu a 3\4 chuja warte. Zabijesz się dla niego a po roku i tak wszyscy o Tobie zapomną. Wyobraź sobie dzieci, które rodzą się bez rąk lub osoby, które w skutek wypadku tracą to, co w życiu jest najbardziej potrzebne do funkcjonowania. Te dzieci, które nie mają rąk bardzo by je chciały i nie wierzę w to, że wykorzystywałyby je na tak głupie zadanie - na cięcie się. Samobójcy, którzy skaczą z wysokości - co jeśli taki samobójca skoczy i w tym czasie przypomni sobie chwile, dla których żył, chwile, kiedy był szczęśliwy? Nie cofnie czasu. Spójrzmy też na osoby, które zażywają środki nasenne. Śpią i nie wiem co im się śni, bo jeszcze mi aż tak na głowę nie padło ale jeżeli tym osobom śni się rodzina, ukochana osoba i ogólnie czasy, w których był szczęśliwy? Może te sny wpłynęłyby korzystnie na zmianę decyzji samobójcy ale jak już zaśniesz to tabletek nie wyplujesz. Więc ludziska, nie popełniajcie nigdy takiego błędu, jakim jest samobójstwo. Samobójcy do nieba nie idą.
 

 
Czasami w życiu człowieka zdarza się tak, że rezygnujemy z czegoś, ponieważ boimy się, że jeśli się nie uda to będziemy już całkiem skończeni przez otoczenie. Nie żyjmy pod presją ludzi. To życie jest Twoje, nasze. To my sami decydujemy kim chcemy być i co chcemy w życiu robić. Wszystkie plotki, po co to? Po to, żeby człowieka zdemoralizować i przekreślić mu wszystkie plany na przyszłość. Nie pozwólmy na to, żeby rządził nami drugi człowiek. Fakt, wolność człowieka ogranicza drugi człowiek, ale bez przesady. Nie dajmy mówić sobie czego robić nie wolno. Miałam taką sytuację, że mój przyjaciel miał dziewczynę. Ona zabroniła mu pisania ze mną i popsuło się to, na co tak długo pracowaliśmy. Ładnie to tak? Nie stawiajmy ludzi przed takimi wyborami, gdyż jest to trudne. Najgorzej jest wybaczyć coś takiego. Jeżeli osoba stawia nas przed takim wyborem, powinniśmy wybrać drugą osobę, gdyż ona nigdy nie stawiłaby nam takiego warunku, nawet jeśli ona kogoś by miała. Spójrzmy na ludzi starszych, którzy przeżyli wojnę.. Za ich czasów nie było czegoś takiego jak teraz. Każdy żył pełnią szczęścia mimo takich warunków. Była wojna, każdy z nich bał się, cholernie.. Tak, tylko, że żaden z nich NIE MYŚLAŁ wtedy o samobójstwie.. Jakich czasów my się doczekaliśmy? Miłość polegająca na szantażach. Słowa typu ; zabiję się itp. To ma być prawdziwa miłość? Nie. Pisząc coś takiego osobie, na której nam zależy wcale nie udowadniamy jej miłości. Wtedy powstaje 'miłość' z litości - pseudo miłość. Na świecie zdarza się wiele takich sytuacji. Słowa rzucane na wiatr. Jeśli kogoś nie kochamy to nie powinniśmy z tą osobą zaczynać czegoś, co nazwę zależnością od drugiej osoby. Miłość prawdziwa jest wtedy, gdy pragniemy tego samego, co bliska nam osoba.. Zaczyna się to wtedy, gdy jesteśmy gotowi na prawdziwą miłość. Miłość prawdziwa jest wtedy, gdy chcemy z tą osobą spędzić całe życie. Ona przyjdzie sama, nic na siłę. Nie warto zawierać związku, jeśli nie kochamy drugiej osoby. Wtedy wszystko będzie dla nas bez znaczenia a druga osoba bardzo się w to zaangażuje.. Najgorzej jest gdy zakochamy się bez wzajemności jeżeli jest to miłość prawdziwa - żyję z tym do dziś.
 

 
Sporo rzeczy wymaga wielu poświęceń. Każda rzecz, którą wykonujemy ma jakieś znaczenie. Czasem mniejsze lub większe. Zależy to także od tego, ile osób się w to angażuje. Poświęcenie kojarzy mi się z czymś szczególnym. Z zadaniem wykonanym specjalnie dla kogoś. Wiele poświęcenia wymaga przyjaźń, miłość a nawet zwykłe koleżeństwo. W szkole istnieje coś takiego, jak pomoc koleżeńska, działająca głównie na sprawdzianach. To także jest poświęcenie, gdyż w każdej chwili może zauważyć to nauczyciel prowadzący daną lekcję. W takim przypadku osoba, która chciała nam pomóc zostanie ukarana, ale była w stanie się dla nas poświęcić. Sama wiedziała, że tak może się stać. Poświęcić trzeba się też w przyjaźni. Przyjaźń nie powstaje od tak. Najpierw trzeba zdobyć zaufanie u drugiej osoby. Zawieranie przyjaźni odbywa się w różny sposób, zależnie od kultury i powiązań religijnych. Niektóre przyjaźnie są zawierane poprzez zapytanie: "czy chciałbyś/chciałabyś zostać moim przyjacielem" lub w inny podobny sposób, czasem towarzyszą temu obietnice i przysięgi. Kiedy nasz przyjaciel bądź przyjaciółka wpadnie w potworne kłopoty to zawsze staramy się pomóc. Zawsze wiemy o tym, że przez to także i my możemy mieć kłopoty, ale zrobimy dla przyjaciół wszystko. Są to nasze bratnie dusze. Ludzie potrafią zaufać, potrafią darzyć ogromnym uczuciem. Poświęcenie istnieje także w sytuacjach rodzinnych. Nie chodzi mi tu o to, że mama powie dziecku 'idź wynieść śmieci' po czym dziecko wyjedzie i odpowie 'dobra, już się poświęcę' Nie mam tego na myśli.. Wiele osób choruje, ma chore nerki. W takich przypadkach potrzebuje pomocy kogoś z rodziny. Są też osoby, które potrzebują szpik. Wtedy także zwracają się o pomoc do osób bliskich. Jest to zarówno poświęcenie jak i rozsądny wybór, gdyż wtedy ratujemy życie drugiej osoby nie zważając na to, co może się zdarzyć. Cenię ludzi, którzy nie tylko darzą poświęceniem swoich bliskich, ale i inne osoby potrzebujące pomocy.
 

 
To był 10. dzień wakacyjnego miesiąca - sierpnia. Zbliżał się 15. czyli dzień moich urodzin. Moja mama dała mi pomysł, że wyprawię je dla przyjaciół właśnie 11. sierpnia. Zgodziłam się. Napisałam do osób bardzo mi bliskich.. Ich reakcja była 'świetnie! na pewno będę!'. Ucieszyłam się, że w końcu ktoś znalazł dla mnie chwilkę czasu. Rozmawiałam z mamą na temat przygotowań. Następnego dnia od samego rana zaczęłyśmy przyrządzać pyszne jedzenie dla moich gości. Kiedy skończyłyśmy, poszłam się wykąpać i pojechałam po fryzjera. Kiedy wróciłam, napisałam do nich o której u mnie będą. Pierwsza z przyjaciółek napisała 'nie mogę przyjechać, mam inne plany'. Zabolało, cholernie.. Napisałam do drugiej mając nadzieję, że chociaż ona mnie nie zawiedzie, lecz jednak nadzieja matką głupich. Ta również napisała, że ma inne plany. Tak bez końca.. Każda miała jakiś powód.. Poszłam do mamy, do kuchni. Powiedziałam, że będzie tylko jedna moja przyjaciółka. Mama powiedziała 'trudno'.. Jednak dostrzegłam łzy w jej oczach, zrobiło się jej przykro. Cały dzień się starała i szykowała tyle jedzenia, a jednak wszystko poszło na marne.. Była tylko koleżanka z mojej klasy. Na początku miała problem, bo tata nie chciał jej zawieźć ale poprosiła tatę i jednak wpadła. Okazała się jedynym gościem na moich urodzinach.. Dziękuję Ci bardzo za obecność.. Jednak na ludziach nie można polegać.. Nie bolało mnie to, że ich nie było.. Bardziej zabolało mnie to, że sprawiłam przykrość ukochanej osobie mojego życia - mojej mamusi..
  • awatar Gość: OOo, widać te osoby nie były prawdziwymi przyjaciółmi ....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami warto i trzeba poznać czym jest ból po to, żeby chociażby doświadczać i cenić jeszcze bardziej tę miłość, która nas otacza, praktycznie ona jest wszędzie. Kochać to znaczy pozwolić też odejść lecz nie na wieki dlatego, że to wróci z podwojoną siłą. Bez poznania bólu nie znalibyśmy czym jest ukojenie, bez poznania mądrości nie wiedzielibyśmy czym jest głupota. Gorsze niż ból, miłość, zdrada jest obojętność. To właśnie ta obojętność jest często przyczyną rozpadania się związków. Dlatego cieszmy się iż poznaliśmy ból i cierpienie lecz nie trwajmy w tym, weźmy i przyszyjmy skrzydła a resztę zamknijmy w pojemniku z pamiątkami.